Express-Miejski.pl

Zwycięska seria Maximusa. Gimbasket pokonany

Polkąty Maximus - Gimbasket Wrocław 78:64 fot.: Euzebiusz Bożek

Nietypowo, bo w środę, ponownie zagrali koszykarze z Kątów Wrocławskich. Tym razem w zaległym meczu na własnym parkiecie pokonali Gimbasket Wrocław 78:64. 

Do spotkania Polkąty Maximus przystępował po dwóch zwycięstwach nad drużynami AZS Częstochowa i MKS Otmuchów. Zaległy mecz przeciwko sąsiadowi w tabeli miał udowodnić, że żółto-czarni dysponują odpowiednią jakością, by utrzymać się w lidze.

Początek spotkania był dość nerwowy w wykonaniu obu zespołów. Minęło kilka minut, zanim oba zespoły na dobre zaczęły skuteczniej atakować. Zarówno w pierwszej, jak i drugiej kwarcie zespół gospodarzy spokojnie budował przewagę punktową, głównie dzięki dobrej postawie w defensywie. Na przerwę zawodnicy schodzili przy stanie 43:30. Trzecia część również ułożyła się pod dyktando podopiecznych trenera Jacka Kolisa, a na początku ostatniej kwarty przewaga Maximusa sięgnęła nawet 22 punktów. W końcówce w grę gospodarzy wkradło się rozluźnienie, co spowodowało, że Gimbasket zmniejszył nieco rozmiary porażki. W ostatniej minucie spotkania po faulu technicznym parkiet musiał opuścić Mariusz Gnatowicz. – Faul techniczny Mariusza był zupełnie niepotrzebny. Wynikał na pewno z frustracji, ale w meczu zawodnik musi trzymać nerwy na wodzy i tego od niego wymagam. Sytuacja miała miejsce, gdy wynik meczu był już praktycznie rozstrzygnięty i tylko zostawiła rysę na wizerunku drużyny po wygranym spotkaniu – komentuje sytuację trener Jacek Kolis.

Szkoleniowiec Maximusa wyjaśnia także, co zaważyło na zwycięstwie nad wrocławskim zespołem. – Kluczem do wygranej w meczu z Gimbasketem była realizacja przewagi pod koszem. Zawodnicy z pozycji „4” i „5” mieli tutaj ogromne pole do popisu. Udało im się zdominować rywalizacje pod obiema tablicami. Cieszy dobra postawa Wojtka Supruna, któremu oddało się uzbierać double-double (10 punktów oraz 10 zbiórek przyp. red.). Razem z Mikołajem Barszczem opanowali pole 3 sekund. W czwartej kwarcie przy wyraźnym prowadzeniu zabrakło koncentracji, dlatego nasza przewaga stopniała do 14 punktów – wyjaśnia trener.

Kolejne spotkanie zespół Maximusa zagra ponownie w Kątach Wrocławskich już w najbliższą sobotę o godzinie 18. Zawodników czeka niebywale trudne zadanie, bo przeciwnikiem będzie lider II-ligowej tabeli Górnik Trans.eu Wałbrzych. – Jest to mocna ekipa z doświadczonym Rafałem Glapińskim w składzie i wzmocniona Krzysztofem Spałą z Ostrowa. Nie przez przypadek Górnik jest liderem rozgrywek. Byłoby wspaniale przedłużyć serię zwycięstw w takim meczu. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy – mówi Jacek Kolis.

Trener ocenia również sytuację drużyny na kilka kolejek przed końcem sezonu zasadniczego. – Cel postawiony przed zespołem jest jasny – utrzymać się w lidze. Wiadomo, że prawdopodobnie będziemy musieli to osiągnąć przez walkę w play-outach, dlatego takie ważne jest, abyśmy mieli w tych meczach przewagę własnego parkietu w decydującym starciu. Na pewno kluczowe jest to, aby szybko opanować nerwy i konsekwentnie realizować założenia. Nie ma mowy o lekceważeniu jakiegokolwiek przeciwnika.

Polkąty Maximus - Gimbasket Wrocław 78:64 (22:18, 21:12, 24:19, 11:15)

Maximus: Suprun (18), Barszcz (10), Kaczmarek (10), Malinowski (9), Zubik (9), Gnatowicz (8), Dźwilewski (7), Beluch (4), Bartnicki (2), Cieśla (1), Cidyło (0), Giniewski (0).

Poniżej dostępna relacja z całego spotkania

pharom

0

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

REKLAMA


REKLAMA